A A A

:: STeR ::

 
 
                                     
 
 
 
W miesięczniku STeR m.in.
 

 

  • Dostałem energii do życia

    Po pięćdziesiątce zaczyna się życie – zdaje się mówić sześćdziesięciojednoletni Marian Hampel z Raciborza. Zaczął dopiero kilka lat temu morsować, skakać na bandżi, jeździć konno próbował nawet skoków spadochronowych. Wszystko po to, by wyjść na prostą ścieżkę z zakrętu życia. Za to i za jego wspaniały uśmiech, którym krzepi innych, nasz miesięcznik przyznaje mu tytuł „Człowieka czerwcowego STeR-u 2010”.

  • Moim zdaniem: Odra turystyczna?

    Na pozór tytułowe pytanie tuż po kolejnej powodzi, która nawiedziła Polskę, może się wydawać nie na miejscu. Jednak to samo pytanie padało także po powodzi, która nastąpiła w 1997 r. Pasjonaci turystyki rzecznej nie doczekali się ze strony władz odpowiedzi ani działań zmierzających do naprawy zaniedbań przynajmniej kilkudziesięciu lat. Myślę tu o działaniach prawdziwych, a nie papierkowych.

  • Świat według Saramaka

    Jest taki świat, w którym wszystko dzieje się bez wysiłku: wchodzi się na góry, ratuje się ludzkość przez kataklizmem, wygrywa się mecz lub podróżuje się jachtem wokół kuli ziemskiej. Właśnie: się. Przy okazji można jeść chrupki lub chipsy - niektórzy koniecznie muszą popić je piwem, a młodsi coca-colą. Ten świat nazywany jest telewizją i jest tym rodzajem bytu, który tak się ma do realnego życia, jak np. fantazje senne do codzienności. Świat według Mariusza Saramaka jest cokolwiek inny.

  • Opowiadanie: Pasażerka

    Tak się do tej pory składało, że w każdym rejsie, gdy płynęła z nami jakaś pasażerka, mieliśmy na statku komplikacje. Albo ster się zacinał, albo psuł się radar, albo sztorm gonił za sztormem, przytrafiała się mgła lub awaria urządzenia. Zdarzało się także, że po pasażerskim rejsie ktoś na kogoś krzywo patrzył. Im pasażerka była młodsza, tym więcej zdarzało się wypadków. Lubiliśmy pasażerki, lecz bardziej ceniliśmy spokój na morzu...

  • Jak dojrzewał we mnie wędkarz…

    - Do godziny 12.00 Morze Północne było bardzo spokojne, później się wzburzyło. Na kutrze ok. 60 rybaków. Złowiliśmy 26 ryb. Ale nie najważniejsza jest ilość. Ważna jest przygoda, oderwanie się od codzienności. Ja podchodzę do tego luźno, jak złapię coś, to fajnie, jak nie - to też nic się nie dzieje! – tak Jacek von Wysiecki mówi o wędkarstwie jako pasji.

  • Pierwszy spacer po dnie

    Bałam się pływać w głębokiej wodzie, a raczej można powiedzieć, że wodę oglądałam zazwyczaj z plaży. Do tego choroba stawów zupełnie odsunęła mnie od sportów wodnych. Tak było do spotkania z instruktorem nurkowania, który zachęcił mnie, abym spróbowała zejść pod wodę, tłumacząc, że moim stawom na pewno nic się nie stanie.

  • Na recenzowanym: Zabrakło pasji... pisania?

    Nie ma powodu, by w krótkiej recenzji przypominać postać Jacka Pałkiewicza, jest bowiem kimś, kogo można nazwać człowiekiem-instytucją, a takich osób przedstawiać nie trzeba. Podobnie zresztą, jak nie było sensownej przyczyny, aby Gabriella Bordignon, uczestniczka niektórych wypraw Pałkiewicza i autorka wstępu do jego książki zatytułowanej „Pasja życia” na wielu stronach tłumaczyła „trudny” charakter autora i ambiwalentne uczucia, które wzbudza u tych, którzy poznali go bezpośrednio.

  • Kilka słów o uzależnieniach

    Uzależnienia to niejako odwrotność problematyki, prezentowanej m.in. przez STeR, a także antynomia wymiaru etycznego, który istnieje we wszystkich bodaj kodeksach świata niezależnie od danych przekonań światopoglądowych i religijnych. A jednocześnie podatność na nie to przypadłość ludzka, stanowiąca niejako część naszego charakteru.

  • Wytresuj psa, zanim on wytresuje ciebie

    Psy? Bardzo lubię, jeśli tylko są dobrze wychowane, a to, niestety, nie jest częste – mówi Jan Policha, przed laty – milicyjny przodownik psów. Teraz, na emeryturze, od czasu do czasu pomaga komuś ułożyć niesfornego czworonoga. Treserów psów jest wielu i maja różne metody, ale „u pana Janka” trwa to góra dwa tygodnie.

 

stat4u